piątek, 13 czerwca 2014

27.

Obudziło mnie ciche pochrapywanie. Kiedy uniosłam głowę, zorientowałam się ,że zasnęliśmy na kanapie. Liam z odchyloną do tyłu głową, a ja wtulona w jego uda. Powoli podniosłam się do pozycji siedzącej i spojrzałam na chłopaka. Na moją twarz od razu wkradł się uśmiech, kiedy zobaczyłam jego lekko rozwarte wargi i całkowicie dziecięcą, niewinną twarz. Nachyliłam się i delikatnie ucałowałam jego policzek. Zacmokał i odwrócił głowę. Zaśmiałam się pod nosem i wstałam z kanapy. Ruszyłam do sypialni, wybrałam świeże ubranie i skierowałam się do łazienki. Tam wzięłam długi prysznic i ułożyłam włosy. Dziś nie miałam w planie gdziekolwiek wychodzić, więc nie nałożyłam makijażu z nadzieją, że Liam się nie przestraszy. Byłam pewna, że po mojej dość długiej kąpieli zastanę już obudzonego chłopaka. Weszłam do salonu i ledwo powstrzymałam się od śmiechu. Liam wciąż spał, wciąż miał rozchylone wargi, wciąż pochrapywał a w ramionach tulił poduszkę. Miałam wrażenie, że gdybym to była ja, już dawno przestałabym oddychać.

Weszłam do kuchni i pierwsze co zrobiłam, to włączenie ekspresu. Nie potrafiłam żyć bez kawy, która zaraz po papierosach i muzyce, byłam moim największym uzależnieniem. W oczekiwaniu na dwie kawy, postanowiłam zrobić śniadanie. Wybór padł na naleśniki. Szykowałam właśnie kolejną partię, kiedy poczułam na swoich biodrach dłonie, a na karku delikatne pocałunki.

- Dzień dobry. - Zaśmiałam się, kiedy Liam połaskotał mnie nosem po szyi.
- Dobry. - Rzucił zaspanym, zachrypniętym głosem i ułożył głowę na moim ramieniu. - Cóż za cuda tworzysz? - Spytał i zaciągnął się zapachem słodkich naleśników.
- Coś wyjątkowego. - Zaśmiałam się, odwracając się do chłopaka. Od razu trafiłam na jego uśmiech. Zbliżył twarz i ucałował mnie w usta, muskając kciukiem mój policzek.
- Ty jesteś wyjątkowa. - Wyszeptał, wprost do moich ust. Poczułam jak fala gorąca wypełnia moje wnętrze. Zmrużyłam oczy i wbiłam się w jego wargi, namiętnie całując. Przyciągnął mnie do siebie, obejmując w talii. Oplotłam ręce wokół jego szyi i coraz bardziej wczuwałam się w pocałunek. Nagle poczułam dziwny zapach. Zapach spalenizny.
- O boże!  - Krzyknęłam Liam'owi w twarz i odepchnęłam go od siebie, odwracając się szybko z powrotem do patelni. Kiedy ja ratowałam ostatniego naleśnika, chłopak zasiadł przy stole wciąż się śmiejąc.


Po zjedzonym śniadaniu Liam postanowił się odświeżyć. Nie obyło się oczywiście bez prób zaciągnięcia mnie do wspólnej kąpieli. W końcu jednak udało mi się wepchnąć Liam'a do łazienki. Chwyciłam za papierosa i zapalniczkę, po czym wyszłam na taras. Usiadłam na wiklinowym fotelu i odpaliłam. Wpatrywałam się w błękitne, całkowicie czyste od chmur niebo, zaciągałam się papierosem i rozmyślałam. Rozmyślałam o ostatnich paru godzinach. Godzinach, które tak naprawdę były najpiękniejszymi w moim życiu. Nagle usłyszałam słaby dźwięk przychodzącej wiadomości. Odłożyłam papierosa do popielniczki, weszłam do pokoju i odszukałam komórkę. Kiedy ponownie znalazłam się na tarasie, odczytałam wiadomość.

"Jutro od rana w studiu. Przygotuj się na ogrom roboty. Joe"

Szczerze mówiąc, zdziwiła mnie ta wiadomość, szczególnie, że Joe już od bardzo dawna się ze mną nie kontaktował. Wzruszyłam jednak ramionami i odpisałam mu. Chwilę potem usłyszałam kroki. Tuż przede mną stanął Liam z ogromnym uśmiechem na twarzy.

- Co się tak cieszysz? -Spytałam
- A tak bez powodu. - Wzruszył ramionami i usiadł obok mnie. Wyciągnął dłoń w moją stronę i sekundę później zaciągał się moim papierosem. Byłam pewna, że mi go odda, jednak nie doczekałam się.
- Co jest? Oddawaj!
- Nie ma szans. Nie powinnaś palić. - Stwierdził poważnie, zaciągnął się po raz ostatni i dogasił niedopałek.
- Liam, proszę..
- Bez gadania Lex. Muszę o Ciebie w końcu zadbać. - Rzucił, chwytając mnie za ręce. Nawet nie zorientowałam się, kiedy już siedziałam na jego kolanach. Pokręciłam głową i odetchnęłam. Oparłam się o jego tors i przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu, wsłuchując się jedynie w bicie naszych serc, które bardzo dziwnym trafem biły w bardzo podobnym tempie. Nagle rozdzwonił się mój telefon. Wtedy właśnie stwierdziłam, że będę musiała zmienić lub wyciszyć dzwonek, bo tak bardzo się przestraszyłam, że prawie spadłam z kolan chłopaka. Opanowując się, chwyciłam za komórkę i odebrałam. To co usłyszałam sprawiło, że moje serce zaczęło bić szybciej. Moje oczy urosły do wielkości monet, a ja sama zaniemówiłam. 

- Halo? Jest tam pani? - Usłyszałam męski głos, dochodzący ze słuchawki.
- Tak, ja... Dziękuję bardzo. - Rzuciłam i rozłączyłam się. Kiedy odłożyłam telefon, wciąż wpatrywałam się w przestrzeń przed sobą, nie mogąc uwierzyć w to co usłyszałam parę sekund wcześniej.
- Co się stało? Kto dzwonił? - Zaczął nagle Liam. - Lex? Wszystko w porządku? - Chwycił moją twarz w dłonie i przekręcił ją tak, bym patrzyła mu w oczy. 
- Li..
- No?
- Dzwonili ze szpitala.. - Ledwo udawało mi się składać słowa w sensowne zdania.
- No i? Coś się stało? Termin leczenia się przesunął? - Dopytywał zniecierpliwiony chłopak.
- Nie, w ogóle go nie będzie. - Rzuciłam cicho.
- Co?! Z jakiej racji?! - tak się zdenerwował, że kiedy podniósł się gwałtownie, prawie spadłam z jego kolan. W ostatniej chwili udało mu się chwycić mnie za nadgarstek. Przyciągnął mnie do siebie i spojrzał w oczy.
- Lex, no mów! - Potrząsnął mną delikatnie.
- Liam.. to była pomyłka..
- Co?
- Pomylili się.. Pomylili moje wyniki.. Jestem zdrowa.. Rozumiesz? Zdrowa! - Krzyknęłam i rzuciłam mu się w ramiona. Przez chwilę stał bez ruchu, jednak kiedy w końcu zrozumiał co powiedziałam, objął mnie najmocniej jak tylko potrafił i wtulił twarz w moje włosy.
- To cudowna wiadomość. Nawet nie wiesz jak się cieszę. - Wyszeptał.


Cały dzień spędziliśmy we dwoje. Żadne telefony lub niezapowiedziane wizyty nie miały odwagi nam przeszkodzić. Spacerowaliśmy ulicami Londynu, natrafiając oczywiście na rzeszę fanek. Liam żadnej nie odmówił przynajmniej kilku minut rozmowy, zdjęcia czy autografu. Dobrze widziałam jak te wszystkie dziewczyny są w niego wpatrzone i bardzo dobrze je rozumiałam. On był cudownym człowiekiem. Patrząc na jego nieznikający uśmiech, kiedy rozmawiał z fanami, widząc jak ogromnym uczuciem darzą siebie nawzajem, byłam z niego ogromnie dumna.

Skończywszy rozdawać autografy, podszedł do mnie, objął mnie ramieniem i ucałował w czoło. Poczułam jak ogromna fala rozlewa się po całym moim wnętrzu. Posłałam mu szeroki uśmiech. Byłam jednak lekko zdziwiona, że zrobił to wszystko w towarzystwie fanek. One jedynie stały i wpatrywały się w nas z uśmiechami. Po paru sekundach pomachały nam na pożegnanie i poszły w swoją stronę.

- A może masz ochotę coś zjeść? - Rzucił nagle, kiedy przechodziliśmy obok jednej z knajpek.
- W sumie to bardzo chętnie. Ale nie mam ze sobą portfela.. - Mówiłam, obszukując wszystkie możliwe kieszenie.
- I bardzo dobrze, chodźmy. - Stwierdził i nie czekając na jakąkolwiek odpowiedź, pociągnął mnie w stronę wejścia.

~*~

Kolejny dzień rzeczywiście był od samego rana niesamowicie męczący. Okazało się, że muszę streszczać się z pisaniem, bo terminy gonią. Siedziałam w tym samym pokoju co zawsze i czekając na chłopaków, zastanawiałam się nad piosenkami. W głowie zebrałam wszystkie powstałe piosenki do kupy, również te napisane przez chłopaków. Chwyciłam za swój zeszyt i zasiadłam przy pianinie. Włożyłam długopis za ucho, a zeszyt ułożyłam na instrumencie. Odetchnęłam i delikatnie przejechałam palcami po klawiszach.

- No dalej Alex, musisz na coś wpaść.. - Rzuciłam do siebie i ułożyłam obie dłonie na instrumencie.

Naciskałam dwoma palcami na klawisze i bardzo powoli do mojej głowy wpadł pomysł na melodię. Z pewnością ją przerobią, ale jak dla mnie, była idealna. Przynajmniej w mojej głowie. Wczuwałam się muzykę, a w głowie zaczynały pojawiać się słowa, pasujące idealnie do koncepcji. Uśmiechnęłam się pod nosem i kontynuowałam granie. Nie zorientowałam się nawet, kiedy ktoś wszedł do pomieszczenia. Poczułam na swojej szyi gorące usta i uśmiechnęłam się szerzej. 

- No witam. - Rzuciłam nie przestając grać.
- Słyszę, że praca idzie pełną parą. - Stwierdził Liam, siadając tuż obok mnie. - Co to będzie?
- Best song ever! - Wykrzyknęłam, przestając grać i chwytając za zeszyt.
- Stajesz się coraz bardziej skromna..- Zaśmiał się
- To tytuł głupku. - Pokazałam mu język i zaczęłam zapisywać na kartce to co wpadło mi do głowy. Liam ułożył dłonie na klawiszach, zagrał coś i spojrzał na mnie.
- To tytuł głupku. - Przedrzeźnił mnie i wyszczerzył się. Pokręciłam jedynie głową i wróciłam do pisania.

Parę minut później do pokoju wszedł Louis i Harry. Lou przywitał się ze mną buziakiem, a Styles zmierzył Liam'a dziwnym wzrokiem, po czym skinął na mnie głową. Chłopcy rozłożyli się na kanapie, a sekundę później przyszedł Zayn. 

- Mamy coś nowego? - Spytał mulat, zasiadając obok Harry'ego.
- JA mam coś nowego. - Wyszczerzyłam się - Ale będziecie musieli mi pomóc w dalszym pisaniu. - Podniosłam się i wgramoliłam pomiędzy Louis'a, a Harry'ego. - A tak właściwie, to gdzie Niall? - Spytałam rozglądając się. Właśnie w tym momencie drzwi od pokoju otworzyły się i stanął w nich roztrzepany blondyn z niewyraźną miną.

- Sory za spóźnienie. - Rzucił
- Zdążyliśmy się przyzwyczaić. - Zaśmiał się Liam. Horan rozejrzał się po pokoju i trafiając wzrokiem na mulata, jego dłonie zacisnęły się w pięści. Odwrócił się na pięcie i bez żądnego słowa wyszedł z pomieszczenia. Popatrzyliśmy po sobie ze zdziwieniem. Podniosłam się z kanapy i zostawiając zeszyt chłopakom, podążyłam za blondynem. Stał przy otwartym oknie, w dłoni trzymając papierosa i przyglądał się ze skupieniem drzewu po drugiej stronie ulicy.

- Niall, nie pal! - Krzyknęła. Chłopak tak się przestraszył, że wypuścił papierosa i spojrzał na mnie z wyrzutem. - Co ty wyrabiasz? Nie wiedziałam, że ty..
- Bo nie - Przerwał mi - Tylko kiedy się denerwuje.
- Czym się tak denerwujesz? - Podeszłam do chłopaka i ułożyłam ręce na jego ramionach.
- To nieważne. - Rzucił, nawet na mnie nie patrząc.
- Horan. - Podniosłam jego podbródek dłonią i spojrzałam w jego błękitne, lekko zaszklone oczy. - Co się stało?
- Bo Ann.. Malik.. - Zaczął cicho, spuszczając wzrok. Odetchnął głęboko i ponownie na mnie spojrzał. Jednak tym razem się nie odezwał. Zamiast tego objął mnie i przyciągnął do siebie, wtulając twarz w moje włosy. Pokręciłam głową, ale objęłam chłopaka. Nie wiem ile trwaliśmy w takiej pozycji, ale najwidoczniej Niall bardzo tego potrzebował. W końcu odsunął się ode mnie i oparł o parapet. Wziął głęboki wdech i opowiedział mi o co chodzi.

- A nie sądzisz, że wyciągnąłeś zbyt pochopne wnioski? - Rzuciłam, kiedy skończył.
- Lex, przecież widziałem!
- Co widziałeś? Zayn'a bez koszulki? I co z tego? Przecież to nic nie znaczy. - Uśmiechnęłam się do blondyna, przeczesując jego blond grzywę. - Porozmawiaj z nim, później z Ann. Znam ją i wiem, że jeśli jej na kimś zależy, nie zrobiłaby niczego głupiego.
- Myślisz, że jej na mnie zależy? - Spojrzał na mnie z iskierkami w oczach. Zaśmiałam się jedynie i przyciągnęłam go do siebie, przytulając. Po paru minutach wróciliśmy do reszty. Niall wyciągnął Zayn'a na stronę i już kilka chwil później zachowywali się jak kiedyś, śmiejąc się wspólnie.

Wszyscy porozkładali się na kanapach, fotelach i podłodze. Ja usiadłam między nogami Liam'a. On bawił się kosmykami moich włosów, ja zapisywałam kolejne słowa, zagorzale dyskutując o ich sensie z resztą chłopaków. Pracowało nam się naprawdę świetnie, jednak nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że z Harry'm jest nie do końca w porządku. Nie tyle co z nim, ale z jego zachowaniem.

- Harry, co jest? - Spytałam w pewnym momencie.
- Nic. Wszystko okej. - Odpowiedział, przywołując na twarz sztuczny uśmiech. Zlustrowałam go i wzruszając ramionami, powróciłam do pracy.

Po paru godzinach stwierdziłam, że już dłużej nie wytrzymam i muszę iść do toalety. Podniosłam się więc z podłogi i wyszłam z pokoju. Ułożyłam dłoń na klamce i już ją naciskałam, kiedy poczułam na nadgarstku mocny uścisk. Nie zdążyłam się odwrócić ani nic powiedzieć, bo w kolejnej sekundzie czułam gorące usta całujące moje wargi i świetnie znany mi zapach perfum. Perfum, które nie należały do Liam'a.


niedziela, 8 czerwca 2014

Liebster Awards.

Naprawdę bardzo się cieszę z tej nominacji. Dziękuję Klaudia MisieG z bloga http://stay-strong-niall.blogspot.com/. Bardzo mi miło, że doceniłaś moją pracę ;) Ponieważ mój drugi blog został również nominowany, wszystkie odpowiedzi, pytania i nominację zamieszczę tutaj. ;) 

Odpowiedzi:

1. Ile mniej więcej czasu zajmuję ci napisanie jednego rozdziału?
to zależy jak z moją weną. Jeżeli mam olśnienie - godzina, jeśli nie - kilka dni.
2. Opisz siebie 3 słowami.
niestabilna emocjonalnie, zbyt dobra.
3. Masz jakiegoś zwierzaka?
niestety nie.
4. Jakbyś mógł spełnić 3 swoje marzenia, jakie to by były?
wyjazd do LA, wydanie książki, kolejny zestaw 3 marzeń ;)
5. Czytasz jakieś fanfiction? Jeżeli tak, to jakie jest twoim ulubionym?
wszystkie, które czytam są niesamowite i bardzo je lubię. Nie potrafię wybrać ulubionego.
6. Ulubiona gwiazda/zespół?
Thirty Seconds to Mars.
7. Posiadasz twittera?
owszem.
8. Kolor twoich włosów, oczu?
włosów? różnie to bywa. oczy - brąz.
9. Masz rodzeństwo?
niestety, albo na szczęście nie.
10. Jak się teraz czujesz?
nic specjalnego, ale jest okej.
11. Jak myślisz, co uważają o tobie inni?
nie mam pojęcia i jestem tego bardzo ciekawa. 
Nominuję:

http://onedicectionforever.blogspot.com/
http://all-our-life.blogspot.com/
http://you-light-up-my-world.blogspot.com/
http://lovee-story-for-us.blogspot.com/
http://you-break-my-heart-again.blogspot.com/

Pytania:

1. Skąd czerpiesz wenę do pisania?
2. Masz jakieś ulubione fanfiction? Jeśli tak, to jakie?
3. Ulubiony cytat? 
4. Należysz do jakichś fandomów?
5. Ile masz lat?
6. Ulubiona pora roku i dlaczego?
7. Masz ulubioną piosenkę, która zawsze poprawia Ci humor?
8. Jakie masz hobby?
9. Ulubiona książka/autor?
10. Ulubiony członek 1D?
11. Ulubiony film/serial?


środa, 4 czerwca 2014

26.

Jego dłonie błądziły po moich biodrach, a ja czułam jak przyjemne ciepło wypełnia całe moje ciało. Nagle jednak, dostałam jakiegoś dziwnego oświecenia. Oprzytomniałam i odepchnęłam od siebie chłopaka. Spojrzałam z wyrzutem w jego brązowe tęczówki.

- Zayn, co ty wyprawiasz?! - Krzyknęłam, robiąc krok w tył. 
- Widziałem, że też ci się podobało. Nie broń się. - Rzucił i posłał mi zawadiacki uśmiech. Pokręciłam głową i zrobiłam kolejny krok w tył. W głowie miałam mętlik, a wszystko skupiało się wokół jednej myśli. Jak bardzo zawiodłam Horana? Spojrzałam na Zayn'a. Nie odrywał ode mnie wzroku, wciąż oblizując dolną wargę. 
- Zayn, przestań się tak patrzeć! - Rzuciłam, nie wytrzymując. 
- Niby jak? - Spytał niewinnie.
- Tak.. - Zaczęłam, ale widząc jego miny automatycznie zapomniałam jak się mówi. Nie miałam pojęcia dlaczego, ale ten chłopak zaczął mi się podobać coraz bardziej. Rozpływałam się, widząc jego ruchy i czując na sobie jego przeszywający wzrok. Odgoniłam wszystkie myśli i spojrzałam w bok. Odetchnęłam, mrużąc oczy i powróciłam na piękną twarz chłopaka.

 - Co to było? Dlaczego to zrobiłeś? - Spytałam w końcu. 
- Nie zaprosisz mnie nawet do środka? - Uśmiechnął się, a ja poczułam jak moje wnętrzności szaleją. Nie powinnam była tego robić. Gdybym wiedziała co stanie się potem, nie powtórzyłabym tego błędu. Odetchnęłam i wpuściłam mulata.

Zasiedliśmy na kanapie w milczeniu. Spojrzałam na chłopaka kątem oka. Wciąż się uśmiechał. Tak cholernie cwaniacko. 

- Możesz mi w końcu odpowiedzieć na moje pytania? - Rzuciłam, odsuwając się na drugi koniec kanapy. Spojrzał na mnie, lustrując mnie od góry do dołu. 
- Przepraszam, że zrobiłem to tak prosto z mostu - Zaczął. - Ale nie miałem pomysłu jak mam ci to powiedzieć..
- Niby co? - Przerwałam mu, unosząc brwi ze zdziwienia.
- Ann.. - Szepnął i zaczął powoli przysuwać się w moją stronę. Kiedy był już tak blisko, że mogłam poczuć intensywność jego perfum, wstałam gwałtownie.
- Napijesz się czegoś? - Rzuciłam od niechcenia, kierując się w stronę kuchni. 
- Chętnie. - Uśmiechnął się. Dopiero kiedy znalazłam się w drugim pomieszczeniu, odetchnęłam. Działo się ze mną coś bardzo dziwnego. Do Horana czułam coś pięknego, na  jego widok, motylki w moim brzuchu szalały, a błękit jego oczu, sprawiał, że chciałam zatapiać się w nich do końca życia. Ale Zayn.. wcześniej tego nie zauważałam, ale ten chłopak był niesamowicie pociągający. Oparłam się o blat i ponownie odetchnęłam. Przecież nie mogę pozwolić sobie na takie myśli. Przecież zależy mi tylko na Niall'u! Uderzyłam się w czoło, wyprostowałam i podeszłam do lodówki. Wyjęłam z niej butelkę zimnej wody i upiłam łyka. Nie zdążyłam zakręcić butelki, czując na swoich biodrach dłonie chłopaka. W następnej chwili już wpatrywałam się w jego duże, brązowe oczy. Zayn powoli zbliżał twarz do mojej, chcąc ponownie wbić się w moje usta. Tym razem jednak, ogarniając całe moje ciało, które pragnęło poczuć dotyk Malika, odepchnęłam go od siebie. Kiedy to zrobiłam, butelka wypadła mi z ręki i oblała całkowicie koszulkę chłopaka.

- O matko.. - Wyszeptałam. - Przepraszam..
- Nie szkodzi. - Zaśmiał się i w następnej sekundzie już ściągał mokrą koszulkę.
- Co ty..
- Mogę ją wysuszyć? - Przerwał mi
- Jasne.. - Wydukałam, kiedy mój wzrok skupił się na jego wytatuowanym torsie. Nigdy nie przepadałam za takimi ozdobami, ale muszę przyznać, że jego ciało było niesamowite. 

- Ann? - Jego niski głos wyrwał mnie z letargu.
- Hm? - Spojrzałam na chłopaka pytająco. 
- Ktoś dzwoni do drzwi. - Uśmiechnął się i zrobił krok w moją stronę. Czując jego bliskość, na moje ciało wkradła się gęsia skórka. Przez sekundę zapomniałam jak się oddycha, kiedy jego dłoń powędrowała do mojej twarzy. Musnął kciukiem mój policzek i zbliżył się. W tym właśnie momencie usłyszałam, że rzeczywiście ktoś się dobija. Oprzytomniałam i odsunęłam się od mulata. Krótkim gestem ręki dałam mu znać, że idę otworzyć. Kiedy to zrobiłam, poczułam jak moje serce momentalnie staje. W progu stanął uśmiechnięty, jak zawsze, Niall. 

- No cześć. - Rzucił radośnie i nachylił się, by złożyć na moim policzku buziaka. 
- N.. Niall.. - Wydusiłam, czując jak moje wnętrzności szaleją ze zdenerwowania. Nie wiedziałam dlaczego, ale czułam, że jego obecność, w tej właśnie chwili nie wróży nic dobrego. 
- Przeszkadzam? - Spytał 
- Nie, jasne, że nie, ale.. 
- O, siema stary. - Nie dane mi było skończyć, bo tuż za mną pojawił się Zayn. Wciąż bez koszulki i z szerokim uśmiechem na twarzy. 
- Cze.. - Zaczął blondyn, jednak szybko przerwał. Bez słowa zlustrował najpierw przyjaciela, później mnie. Jego twarz bardzo szybko zmieniła swój radosny wyraz. Dobrze wiedziałam co w tamtym momencie krąży po jego głowie. 

- Niall, to nie tak jak myślisz.. - Zaczęłam, robiąc krok w jego stronę.
- Jasne.. - Rzucił cicho, cofając się i nie spuszczając wzroku z na wpół nagiego mulata. Pokręcił przecząco głową, odwrócił się i ruszył przed siebie.
- Poczekaj! - Krzyknęłam za nim. Żadnej reakcji. Wybiegłam więc z domu i dobiegając do blondyna, chwyciłam go za nadgarstek.

- Niall, proszę..
- Nie musisz się tłumaczyć. A teraz, jeśli pozwolisz, wrócę do domu. Dobrej zabawy. - Rzucił, nawet na mnie nie patrząc. Wyrwał się z mojego uścisku i w parę sekund zniknął za rogiem. 

Stałam na środku ulicy, na bosaka i wpatrywałam się w przestrzeń. Sylwetka blondyna już dawno zniknęła, jednak ja nawet nie mrugnęłam. Moje myśli szalały, w głowie wciąż miałam jego zawiedzioną minę. I co ja teraz zrobię? Muszę z nim koniecznie pogadać! Nie mogę tego tak zostawić. To wszystko przez Zayn'a. Właśnie, Zayn! Odwróciłam się na pięcie i czując jak narasta we mnie złość, ruszyłam w stronę domu. Mulat wciąż stał w drzwiach.

- Dziękuję bardzo! - Krzyknęłam, wymachując rękoma.
- Co? Co się stało? - Rzucił zdziwiony, drapiąc się po tyle głowy
- Nie udawaj głupiego! Przez Ciebie Niall myśli, że się.. - te słowa jakimś cudem nie potrafiły przejść mi przez usta.
- No i?
- No i ?! Czy ty jesteś naprawdę taki głupi?! - Ponownie krzyknęłam, wchodząc do domu i potrącając chłopaka. 
- Nie rozumiem co się takiego stało. - Usłyszałam za sobą. Czułam jak moja złość rośnie. Odwróciłam się gwałtownie, tym samym natrafiając na twarz chłopaka.
- Zależy mi na nim, a ty wszystko zepsułeś. - Rzuciłam krótko i odwracając się ponownie, ruszyłam do kuchni. 
- Przecież nie jesteście razem, ani..
 - Wyjdź Zayn. - Przerwałam mu.
- Co?
- Wyjdź, bardzo cię proszę.
- Ale dlaczego? 
- Nie zrozumiałeś? - Odwróciłam się. Czułam rozgrzane policzki i buzujące ze złości wnętrzności. Widocznie było po mnie widać jak bardzo wściekła jestem, bo Zayn cofnął się o krok i pokiwał głową. Parę minut później bez słowa opuścił mój dom. Dopiero kiedy zatrzasnęłam za nim drzwi i oparłam się o nie, poczułam jak wściekłość ustępuje, a na jej miejsce bardzo szybko przybywa smutek i rozżalenie. 

~*~

Lekko wstawieni leżeliśmy na kocu i dyskutując o głupotach, wpatrywaliśmy się w niesamowicie rozgwieżdżone niebo. Bawiłam się jego długimi palcami, on kosmykami moich włosów. Czułam smagający moje ramiona, coraz chłodniejszy wiatr. Nie było mi jednak zimno. Ciepło bijące od ciała chłopaka, było wystarczające. Nie potrafiłam przestać się uśmiechać. W tamtym momencie czułam się niesamowicie błogo i szczęśliwie. Zapomniałam nawet o swojej chorobie. Wsłuchiwałam się w jego głos, raz na jakiś czas odpowiadając na jego pytania. Ułożyłam głowę na jego torsie i zaczęłam słuchać spokojnego bicia jego serca. Objął mnie ramieniem  i wtulił twarz w moje włosy. Zostawiając w spokoju jego palce, ułożyłam rękę na jego brzuchu i zaczęłam wystukiwać na nim nieznany rytm. Usłyszałam jak się śmieje, po czym zaczyna opowiadać o jednej z koncertowych historii. Już wiedziałam, że kiedy Liam jest wstawiony, jest niesamowicie uroczy. 

- Misiek? - Rzuciłam nagle, unosząc głowę i spoglądając na jego rozbawioną twarz.
- Hm? - Spojrzał mi w oczy i uśmiechnął się od ucha do ucha.
- Masz ochotę na film? 
- Jaki? 
- Fajny - Rzuciłam tajemniczo, wyszczerzając się. Nie dałam mu nawet możliwości na zastanowienie się. Podniosłam się gwałtownie i pociągnęłam go za sobą. Już parę sekund później usadawiałam go na kanapie.

- Daj mi chwilkę. - Stwierdziłam, ruszając do sypialni.
- Ale co oglądamy? - Krzyknął za mną. Uśmiechnęłam się pod nosem. Wyszukałam w szafie swoją ulubioną koszulkę i założyłam ją. Kiedy pojawiłam się ponownie w salonie, usłyszałam śmiech chłopaka.

- No co?
- Chyba już wiem co będziemy oglądać. 
- To mój rytuał. Nie potrafię oglądać Batmana bez założenia tej koszulki. - Wytłumaczyłam pokazując mu język. 
- Naprawdę chcesz to oglądać? - Spytał unosząc brew.
- No pewnie. Mogę go oglądać miliony razy. Możesz przygotować seans, ja się zajmę przekąskami. - Stwierdziłam, ruszając do kuchni. Krzątałam się po pomieszczeniu, przygotowując wszystko co tylko miałam do jedzenia. Stanęłam na palcach, by sięgnąć do najwyższej szafki. Nagle poczułam na swoich biodrach dłonie chłopaka, a chwilę później straciłam grunt pod nogami i momentalnie urosłam. Uśmiechnęłam się pod nosem i wyjęłam z szafki wszystko czego potrzebowałam. Kiedy Liam postawił mnie z powrotem na ziemi, odwróciłam się, trafiając na jego uśmiech.

- Dzięki mój bohaterze. - Rzuciłam cicho i złożyłam na jego ustach krótki pocałunek. Odwróciłam się, by kontynuować przygotowania, jednak poczułam jak chłopak odwraca mnie do siebie. Spojrzał mi w oczy, odgarnął kosmyk z mojego czoła i bez słowa wbił się w moje usta. Czułam jak moje nogi miękną, jak moje zmysły szaleją. Dokładnie tak jak moje wnętrzności. 


Liam rozłożył się na kanapie, a ja ułożyłam głowę na jego udach. Oglądaliśmy w skupieniu film, który każde z nas widziało co najmniej sto razy. Czułam jak delikatnie gładzi moje ramię, a drugą ręką wcina popcorn, który wspólnie przygotowaliśmy. Ja nie mogłam się powstrzymać od komentowania niektórych scen, lub aktorów. Kiedy po raz kolejny skomentowałam przystojność głównego aktora, Liam prychnął i poruszył się niespokojnie. Spojrzałam w górę. Siedział bez ruchu, z obrażoną miną, wpatrując się tępo w telewizor. Zaśmiałam się pod nosem i uniosłam rękę. Musnęłam wierzchem dłoni jego policzek. 

- Liam, przecież ja żartowałam. - Rzuciłam widząc kompletny brak reakcji z jego strony. - No przestań. - Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu widząc jego minę. Prychnął i odwrócił głowę. Podniosłam się do pozycji siedzącej, usiadłam na jego kolanach i objęłam jego szyję. Powoli nachyliłam się nad jego twarzą i całowałam jego policzki.

- Jeśli myślisz, że to coś da.. - Zaczął, jednak przerwał, kiedy dotarłam do kącików jego ust. Nie wytrzymał i wbił się w moje wargi, łapiąc moją twarz w dłonie. - To masz rację.. - Wyszeptał mi wprost do ust. Oderwałam się od chłopaka i patrząc mu w oczy, uśmiechnęłam się triumfalnie. 

- To co, wracamy do oglądania panie obrażalski? - Spytałam, wplatając palce w jego włosy. 
- A może wolisz robić coś innego? - Rzucił, wyszczerzając się.
- Nie zboczeńcu, chciałam dokończyć film. - Stwierdziłam, siląc się na poważny ton. W odpowiedzi usłyszałam jedynie jęk niezadowolenia. Uśmiechnęłam się pod nosem i ponownie ułożyłam głowę na kolanach chłopaka. Ułożył rękę na moim ramieniu, by po chwili odszukać moją dłoń i spleść nasze palce. 

Na chwilę zmrużyłam oczy i zatopiłam się w tamtej chwili. Chwili tak pięknej, a jednocześnie tak banalnej. Czułam, że mogłabym przeżyć życie właśnie w ten sposób. I właśnie z Nim. 


"Pierwszy raz właśnie wtedy, na ułamek sekundy, pojawiła się we mnie myśl o przyszłości z Tobą. A zaraz potem zaczęłam się tego bać."


niedziela, 1 czerwca 2014

25.

Rozłożyłyśmy się na podłodze i wcinając wszystko co wpadło nam pod ręce, obgadywałyśmy chłopaków, ich piosenki, gadałyśmy o pracy i opowiadałyśmy sobie przeróżne śmieszne historie. Już dawno tak bardzo się nie uśmiałam. Nie mogłam normalnie zjeść, bo to co włożyłam do buzi natychmiast mi z niej wypadało pod wpływem śmiechu. W końcu włączyłyśmy jakiś film, ale nie potrafiłyśmy go normalnie obejrzeć. Wciąż go komentowałyśmy, albo naśladowałyśmy to co wyrabiali aktorzy. Nagle usłyszałyśmy dźwięk przychodzącej wiadomości. Ann przeprosiła mnie na chwilę i odczytała wiadomość. Uśmiechnęła się szeroko i zauważyłam jak ukradkiem na mnie spogląda.

- Co? - Spytałam, unosząc brew.
- Nic, nic - Wyszczerzyła  się i wróciła do mnie. - Wracamy do oglądania! - Rzuciła, wyciągając rękę w górę i śmiejąc się. Wzruszyłam ramionami i powróciłyśmy do plotkowania, przerywanego spoglądaniem w ekran telewizora. Po godzinie telefon dziewczyny ponownie dał o sobie znać. Tym razem ktoś dzwonił. Przeprosiła mnie na chwilkę i wyszła z pokoju. Zdziwiłam się, bo nigdy tak nie robiła. No przecież jesteśmy przyjaciółkami. Wróciłam jednak do oglądania filmu, wpychając sobie do buzi kolejną żelkę.

- Um, Lex? - Usłyszałam i odwróciłam głowę. - Przepraszam cię, ale.. No nie chcę żeby to zabrzmiało, jakbym cię wyganiała, ale jutro mam pracę. W dodatku bardzo ciężko się zapowiada.. No sama rozumiesz.. - Mówiła, wciąż uciekając wzrokiem.
- No dobrze, rozumiem. - Uśmiechnęłam się i podniosłam z podłogi. - To do zobaczenia. - Ucałowałam ją w policzek i wyszłam z jej domu.
Wolnym krokiem podążałam w stronę swojego. Kiedy otworzyłam drzwi, doznałam szoku. Światło w przedpokoju było zapalone, a przecież nic nie włączałam. Spojrzałam w dół i doznałam jeszcze większego szoku. Wzdłuż korytarza usypana była ścieżka z płatków białych róż.



- Co jest.. - Zaczęłam, zamykając drzwi i idąc wzdłuż ścieżki. Zaprowadziła mnie do pokoju, a później do drzwi tarasowych. Stanęłam przed nimi i wyjrzałam na ogród. To co tam zobaczyłam sprawiło, że na chwilę zapomniałam jak się oddycha. Wszędzie porozstawiane świeczki.  Na drzewach porozwieszane lampiony, a pod jednym z nich koc, na którym stała butelka wina i dwa kieliszki. Powoli odsunęłam szklane drzwi i zrobiłam krok w przód. W tym właśnie momencie, tuż przede mną wyrósł Liam.

- Och.. - Rzuciłam cicho. Uśmiechnął się do mnie i wyciągnął dłoń w moją stronę.
- Zapraszam. - Chwycił mnie za rękę i pociągnął do ogrodu.
- Liam, o co chodzi.. - Zaczęłam, patrząc na jego skupioną twarz. Zatrzymaliśmy się tuż przy kocu. Obrócił mnie tak, by móc patrzeć mi w oczy. Ścisnął delikatnie moje dłonie i uśmiechnął się. Już otwierałam usta, jednak nie pozwolił mi nic powiedzieć, kładąc palec na moich wargach. Uśmiechnął się delikatnie i przejechał kciukiem po mojej dolnej wardze. Poczułam jak przyjemne ciarki przechodzą przez moje ciało. Nie odrywałam wzroku od jego błyszczących oczu. Wierzchem dłoni przejechał po moim policzku, a ja czułam jak z każdą kolejną sekundą robi mi się coraz bardziej gorąco. Wplótł palce w moje włosy i bawił się pojedynczymi kosmykami. Przez cały ten czas nie odrywał ode mnie wzroku, ani się nie odzywał. Czułam jak serce zaraz wyskoczy mi z piersi. Z każdą minutą milczenia i nieświadomości. Patrzyłam w jego oczy, a moje wnętrzności wariowały.

- Z jakiej to okazji? - Odważyłam się w końcu odezwać.
- Bez żadnej okazji. Chciałem zrobić ci przyjemną niespodziankę. - Wyszczerzył się.
- Dlaczego w moim..
- No właśnie. Przepraszam. - Przerwał mi, drapiąc się po tyle głowy i robiąc głupią minę. - Moja koncepcja mogła sprawdzić się jedynie w ogrodzie. Mam nadzieje, że nie jesteś na mnie zła.. - Spojrzał na mnie wzrokiem szczeniaka. Zaśmiałam się cicho i ucałowałam chłopaka w policzek.

- W takim razie zapraszam - Wyszczerzył się i pociągając mnie za rękę, usadził na kocu. Usiadł na przeciwko mnie i chwycił za butelkę. Wpatrywałam się w każdy jego ruch, a uśmiech nie znikał z mojej twarzy.
- Wiesz, że jesteś wariatem? - Rzuciłam nagle.
- A to niby czemu? - Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Włamujesz się do mojego domu, urządzasz takie akcje. - Zaśmiałam się, unosząc ręce.
- O przepraszam bardzo, nie włamałem się. Miałem pomocnika.
- Ciekawa jestem kogo - Wyszczerzyłam się
- A tego nie mogę ci zdradzić. - Odwzajemnił uśmiech i ucałował mnie w czoło. Pokręciłam głową i odebrałam od chłopaka kieliszek. Uniósł swój w górę i patrząc mi prosto w oczy wzniósł toast.
- Za to, że mi zaufałaś. Za dzisiejszy wieczór. - Rzucił. Upiłam łyk wina, przyglądając się jego poważnej minie.


Leżeliśmy na kocu i przyglądaliśmy się gwiazdom. Ułożyłam głowę na jego torsie, kiedy objął mnie ramieniem. Podziwiałam granatowe niebo, wsłuchując się w jego niski głos i dyskretnie zaciągając się jego niesamowitym zapachem. Z każdą minutą tego wieczora, czułam coraz większe szaleństwo w brzuchu. Jego towarzystwo było niesamowicie kojące i cholernie mnie uszczęśliwiało. Spojrzałam do góry, przyglądając się jego skupionej na jakiejś historii twarzy. Uśmiechnęłam się pod nosem i opuszkiem palca dotknęłam jego znamienia na szyi. Spojrzał na mnie, posyłając swój uroczy uśmiech. Mój palec powędrował wyżej, by sekundę później musnąć pieprzyk na policzku chłopaka. Dotknęłam kącików jego ust. Przesunął twarz tak, by móc ucałować mój palec. Chwycił mnie za dłoń i przysunąwszy ją sobie do ust, zaczął całować po kolei każdy mój palec. Później przeniósł się na wewnętrzną stronę dłoni, a na końcu na nadgarstki. Przez cały ten czas czułam jak oblewa mnie gęsia skórka. Kiedy skończył całować, zamknął moją dłoń w swojej i ścisnął ją delikatnie. Chwilę potem ułożył sobie moją rękę na sercu i spojrzał na mnie błyszczącymi oczami. Uśmiechnął się i odetchnął, wracając wzrokiem do rozgwieżdżonego nieba.

- Liam? - Zaczęłam cicho.
- Hm? - Rzucił, wtulając twarz w moje włosy.
- Mógłbyś mi coś zaśpiewać? - Spytałam nieśmiało.
- Naprawdę chcesz..
- Proszę. - Przerwałam mu, wodząc opuszkiem palca po jego brzuchu.
- No dobrze. Ale co byś chciała?
- Pierwsze co przyjdzie ci do głowy. - Zaśmiał się i po chwili zastanowienia zaczął cicho nucić. Zmrużyłam oczy i wsłuchiwałam się w jego spokojny głos. W słowa, które powoli wydostawały się z jego ust. Odetchnęłam i wtuliłam twarz w jego klatkę piersiową. Objęłam go ramieniem i rozkoszowałam się ciepłem jego ciała. Po kilku minutach zamilkł. Podniosłam się, opierając na łokciach i spojrzałam na niego. Uśmiechał się do mnie szeroko i patrzył mi głęboko w oczy, bez żadnego mrugnięcia. Odwzajemniłam uśmiech i powoli zbliżyłam się do jego twarzy. Zlustrowałam ją całą. Byłam tak blisko, że czułam na twarzy jego powolny oddech. Uniósł głowę, powoli się podnosząc. Usiadłam tuż przed nim. Uśmiechnął się i bardzo powoli zaczął zbliżać twarz do mojej. Kiedy dzieliły nas już milimetry, chwycił moją twarz w swoje ogromne dłonie i przejechał kciukami po moich policzkach. Czułam jego spokojny oddech, jego zapach i ciepło bijące od jego ciała. Nagle jego wargi dotknęły delikatnie moich. Zmrużyłam oczy, jednak nie poczułam niczego więcej. Uchyliłam powieki. Liam patrzył na mnie, jak gdyby czekając na pozwolenie. Wbiłam się w jego usta, obejmując jego szyję. Poczułam jak odetchnął i odwzajemnił pocałunek. To prawda, że już dawno się całowaliśmy. Jednak ten pocałunek był zupełnie inny. Niesamowicie delikatny, a jednocześnie zachłanny. Czuły, wytęskniony. Nie mogłam sobie wyobrazić piękniejszego. Objął mnie w talii i usadził sobie na kolanach. Wciąż nie przestawał mnie całować, kiedy wplótł palce w moje włosy. Przyciągnął mnie jak najbliżej siebie. Czułam jego każdy, odznaczający się mięsień. Jego zapach, który sprawiał, że wczuwałam się w tamtą chwilę jeszcze mocniej. Nagle Liam stracił równowagę i przewróciliśmy się. Oderwałam się od niego i zaśmiałam się, co od razu odwzajemnił. Leżałam na chłopaku, układając dłonie po dwóch stronach jego głowy. Patrzył na mnie, a w jego oczach widziałam niesamowity blask. Z jego twarzy zniknął uśmiech, na którego miejsce pojawiło się skupienie. Ułożył dłoń na moim policzku i muskał moją skórę wierzchem dłoni.

- Jesteś taka piękna.. - Wyszeptał, dotykając kącika moich ust, dolnej wargi. Jego dłoń znalazła się na moim karku, a sekundę później znów mnie całował. Zamknęłam oczy, wczuwając się w jego usta. Niedługo potem te ciepłe i miękkie usta zaczęły błądzić po moich policzkach, docierając do szyi. Odchyliłam głowę, dając mu większy dostęp. Czułam jak jego ręce błądzą po moich plecach, przez co na moje ciało wkradała się coraz większa gęsia skórka.  Miałam wrażenie, że zaraz dotknie mojej nagiej skóry, wsuwając dłoń pod moją koszulkę. Tak się jednak nie stało. Zamiast tego, oderwał się od moich ust. Moja mina zmieniła się automatycznie na zawiedzioną. Widząc moją reakcję, zaśmiał się i złapał moją twarz w dłonie. Bez żadnego słowa, ani ruchu, wpatrywał się w moje oczy, kciukami wciąż muskając moją skórę. Z każdą minutą jego towarzystwa i jego gestów, czułam jak moje serce rośnie. Jak powoli staje się tylko i wyłącznie jego własnością. Nachyliłam się powoli nad twarzą chłopaka i posłałam mu uroczy uśmiech. Dotknęłam opuszkiem palca jego pieprzyka na policzku. Nachyliłam się bardziej i ucałowałam go w nos. Później moje usta zeszły na jego policzki, czoło, usta, powieki. Całowałam całą jego twarz kawałek po kawałku, czując pod wargami delikatne drżenie jego ciała. Całowałam linię jego szczęki, szyję. Płatki uszu, powracając na policzki. Przerwałam na chwilę i kątem oka spojrzałam na Liam'a. Leżał z ze zmrużonymi oczami i wczuwał się w każdy mój ruch. Uśmiechnęłam się i nachyliłam nad jego ustami. Bardzo powoli ułożyłam swoje wargi na jego. Całowałam je delikatnie, wciąż wpatrując się w jego reakcje. W końcu uchylił powieki. Spojrzał mi w oczy. Założył za ucho, kosmyk moich włosów smyrający jego policzek.

- Jesteś cudowna. - Wyszeptał, subtelnie lustrując moje usta i oblizując dolną wargę. Uśmiechnęłam się i wtuliłam twarz w jego tors, zaciągając się zapachem jego perfum zmieszanym z zapachem ciała. Leżeliśmy w milczeniu przez bardzo długi czas. On głaskał moje włosy, ja kreśliłam przeróżne kształty na jego ręce. Głęboko w sercu w końcu wiedziałam co czuję. Powoli przestawałam się bronić i pozwalałam moim myślą krążyć tylko i wyłącznie wokół chłopaka. 

- Dziękuję.. - Wyszeptałam do jego klatki piersiowej.
- Za co? - Spytał zdziwionym głosem.
- Za to wszystko. - Uniosłam głowę i spojrzałam na wciąż zdziwioną twarz chłopaka. Ułożyłam dłoń na jego rozgrzanym policzku. - Dziękuję za to, że jesteś. Za to co zrobiłeś ze mną i z moim sercem. 
- Zawsze do usług słońce. - Wyszeptał mi do ucha, po czym, chwytając moją twarz w swoje ogromne dłonie, wbił się w moje usta. 

~ Anne ~

Siedziałam przed telewizorem i wpatrywałam się w zmieniające się obrazki. Niestety, zamiast skupić się na tym co właśnie leciało, w głowie wciąż miałam Lex i Liam'a. Ciekawa czy chłopakowi udało się to co zaplanował. Ciekawe jak to wszystko się potoczy. Wciąż miałam nadzieję, że będą razem. Przecież oni są dla siebie przeznaczeni, a zachowują się jak niezdecydowani nastolatkowie. 

Bawiłam się kantem poduszki, trzymanej na kolanach i rozmyślałam o losach moich przyjaciół. Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Zdziwiłam się, jednak chwilę potem na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Byłam pewna, że to Niall. Może znów wpadł po bluzę? Zaśmiałam się i podeszłam do drzwi. Kiedy je otworzyłam zdążyłam jedynie zauważyć czarną czuprynę, a chwilę potem poczułam gorące usta na swoich. Poczułam chłopak łapie moją twarz w dłonie i jeszcze bardziej wbija się w moje wargi. Nigdy nikt nie całował mnie tak zachłannie. I muszę przyznać, że bardzo mi się to spodobało. Do tego stopnia, że totalnie zapomniałam, że to nie Horan. Że te gorące i stęsknione usta należą do kogoś innego. Do osoby, po której nigdy bym się tego nie spodziewała. Przyciągnął mnie tak blisko siebie, że moja klatka piersiowa dotknęła jego torsu. Czułam jego ciepło, niesamowity zapach perfum. A w mojej głowie szalało jedno imię. Imię właściciela tych pełnych, gorących warg. 

piątek, 30 maja 2014

24.

W bardzo krótkim czasie, który minął na rozmowie, dotarliśmy do centrum miasta. Stanęliśmy przed drzwiami jednej z najpiękniejszych kamienic w okolicy. Spojrzałam w górę, podziwiając jej niesamowity wygląd. Poczułam jak Liam obejmuje mnie ramieniem. Spojrzałam na niego z uśmiechem, a ten zaprosił mnie gestem do środka. Już parę minut później wchodziłam do jego mieszkania.

Rozejrzałam się, a z każdą sekundą moje wargi rozchylały się coraz bardziej. Było wyjątkowo czysto, a w porównaniu z mieszkaniem Horana, lśniło. Świetnie urządzony i zagospodarowany każdy kąt. Przy ogromnym telewizorze stał naturalnej wielkości Batman. Uśmiechnęłam się pod nosem i podeszłam do niego.

- Nie wiedziałam, że też go lubisz. - Rzuciłam dotykając wielkiej figurki.
- Bo nie lubię. Uwielbiam. Z resztą tak jak innych - Wyszczerzył się i wskazał na coś, tuż za mną. Kiedy się odwróciłam, moim oczom ukazała się półka z figurkami i innymi gadżetami wszystkich superbohaterów, jakich tylko znałam. Zaśmiałam się i podeszłam do niej. Dołączył do mnie i zaczął opowiadać o każdym z gadżetów, później nasza rozmowa zeszła na obgadywanie każdej postaci.

Po zagorzałej dyskusji, poszliśmy do kuchni. Liam zajął się robieniem herbaty, a ja wskoczyłam na blat i przyglądałam się jego ruchom. Chłopak zaczął nucić coś pod nosem. Przysłuchiwałam się uważnie, ale nie znałam tej melodii. Nagle spojrzał na mnie z uśmiechem i zbliżył się. Chciał coś powiedzieć, ale szybko zamknął usta. Odwzajemniłam uśmiech. Odstawił kubek i stanął tuż przede mną. Zrobił krok w przód i znalazł się między moimi nogami. Spojrzałam w górę, zatapiając się w jego czekoladowych oczach. Uniósł dłoń i założył kosmyk moich włosów za ucho. Ponownie otworzył usta, jednak po raz kolejny jedynie wypuścił z nich powietrze. Ułożył dłoń na moim policzku i przejechał po mojej skórze kciukiem.

- Nawet nie wiesz jak się cieszę. - Wyszeptał, nie odrywając ode mnie wzroku.
- Z czego? - Zdziwiłam się.
- Z tego co jest teraz. - Uśmiechnął się. Jeszcze przez bardzo długą chwilę trwaliśmy w jednej pozycji, a ja rozkoszowałam się ciepłem jego dłoni. Kiedy w końcu otrząsnęliśmy się ze wspólnego letargu wpatrywania się sobie w oczy, Liam pomógł mi zejść z blatu. Chwycił za dwa kubki i wróciliśmy do pokoju.


Dyskutowaliśmy na wszystkie tematy jakie wpadły nam do głowy. Z każdą minutą niesamowicie się cieszyłam, że relacje między nami wróciły do normy. Uwielbiałam słuchać, kiedy opowiadał o sobie, albo o swoich przygodach. Uwielbiałam jego śmiech, niski głos, zmarszczki przy oczach, kiedy myślał. To jak siorbał, kiedy pił herbatę i blask jego oczu, kiedy opowiadał o którymś z superbohaterów. W pewnym momencie, podniósł się gwałtownie z kanapy i wyszedł z pokoju. Kiedy wrócił, w ręce trzymał gitarę. Uśmiechnął się do mnie i usiadł obok.

- Chciałem ci coś pokazać.
- Napisałeś coś? - Spojrzałam na niego zdziwiona.
- Owszem. Jestem bardzo ciekawy co o tym sądzisz.
- To graj! - Krzyknęłam, klaszcząc i wyszczerzając się. Wdrapałam się wgłąb kanapy, zasiadając po turecku na przeciwko chłopaka. Ułożyłam ręce na udach i oparłam na nich głowę. Zaśmiał się i ułożył palce na strunach. Odetchnął i zaczął grać. Spokojna melodia powoli przeradzała się w szybszą. Spojrzałam na jego usta, a on w tym samym momencie zaczął śpiewać.


You tell me that you're sad and lost your way
You tell me that your tears are here to stay
But I know you're only hiding
And I just wanna see ya.

Z każdym kolejnym słowem byłam pod większym wrażeniem. A co najdziwniejsze, w każde kolejne słowo wczuwałam się aż nazbyt. Kiedy śpiewał, patrzył mi prosto w oczy. Ostatnie słowa niemalże wyszeptał. Przestał grać i nie odrywał wzroku od moich oczu. Spojrzałam ukradkiem na jego klatkę piersiową, która unosiła się i opadała w coraz szybszym tempie. Przez bardzo długi czas trwaliśmy w ciszy. Ja z lekko rozchylonymi wargami, On z palcami wciąż ułożonymi na strunach. Odetchnęłam i posłałam mu nikły uśmiech. Zebrałam w sobie wszystkie komórki, by znów potrafić wypowiedzieć jakiekolwiek słowa.

- Niesamowita. - Wyszeptałam, uciekając wzrokiem. Byłam pewna, że jeśli znów spojrzę mu w oczy, ponownie się w nich zatopię. 
- Naprawdę ci się podoba? - Rzucił, odkładając gitarę. Ja jedynie przytaknęłam głową i odchrząknęłam. Uśmiechnął się do mnie szeroko i nachylił się po kubki. Wręczył mi jeden z nich i ułożył się na kanapie, w podobnej do mojej, pozycji. Przez minutę panowała cisza, jednak później pogrążyliśmy się w rozmowie. 

Po godzinie wspólnie stwierdziliśmy, że obejrzymy jakiś film. Z wyborem nie mieliśmy problemu. Oboje stwierdziliśmy, że mamy ochotę na coś o superbohaterach. Liam przyniósł kilka przekąsek, coś do picia i rozsiedliśmy się wygodnie na kanapie. Oczywiście nie obyło się bez komentowania, albo robienia tego, co robili w filmie.  Mieliśmy niesamowity ubaw, śmialiśmy się i wygłupialiśmy. A ja z każdą sekundą uwielbiałam chłopaka coraz bardziej. 

Zmęczona wygłupami, ułożyłam głowę na ramieniu chłopaka. Ciepło bijące od jego ciała było niesamowicie przyjemne. Oddychałam powoli, oglądając film. Czułam się wyjątkowo dobrze. Bezpiecznie, błogo i szczęśliwie. Poczułam jak dłoń chłopaka delikatnie muska wierzch mojej. Uśmiechnęłam się pod nosem i przysunęłam bliżej niego. W następnej chwili złapał mnie za rękę i schował ją w swojej wielkiej dłoni. Zmrużyłam oczy i wczułam się w dotyk chłopaka. W pewnym momencie nie wytrzymałam i podniosłam głowę, chcąc spojrzeć mu w oczy. Od razu spotkałam się z jego szerokim uśmiechem, który szybko odwzajemniłam. 

- Liam.. - Zaczęłam nieśmiało. Spojrzał na mnie pytająco. Odsunęłam się od niego i odetchnęłam. Chyba najwyższa pora wytłumaczyć mu pewne sprawy. 
- Coś się stało? - Spytał zdenerwowany.
- Chciałabym z tobą porozmawiać. A raczej coś ci powiedzieć. - Posłałam mu nieśmiały uśmiech. Ponownie odetchnęłam, zbierając się na odwagę. Spuściłam głowę i opowiedziałam chłopakowi dlaczego zachowywałam się tak , a nie inaczej. Ten temat nigdy nie był dla mnie trudny, jednak w obliczu Liam'a, wydawał się niesamowicie ciężki i trudny do opowiedzenia. Było mi najzwyczajniej w świecie głupio. Po wszystkim spojrzałam na chłopaka. Jego mina nie wyrażała tak naprawdę niczego konkretnego. 

- Nie chcę się głupio tłumaczyć, ale nikt nigdy nie nauczył mnie kochać. A ja nie potrafię.. boję się.. - Zaczęłam, jednak on ułożył palec na moich ustach. Zbliżył się tak, że nasze twarze dzieliły milimetry. Chwycił moją twarz w swoje ogromne dłonie i spojrzał mi w oczy.
- Jeśli tylko pozwolisz, nauczę cię miłości.. Nie musisz się niczego bać.. - Rzucił najciszej jak tylko potrafił. Poczułam jak do moich oczu napływają łzy, ale nie wydostają się na zewnątrz. Jego słowa były niesamowite. Wzruszyły mnie, bo nigdy nie sądziłam, że ktokolwiek będzie chciał mi pomóc. Byłam pewna, że się zdenerwuje, że mnie wyrzuci, że stracę z nim kontakt, bo mógł odnieść wrażenie, że przez cały czas tylko go wykorzystywałam. 

Nagle poczułam ściska moją dłoń, a jego twarz jest coraz bliżej mojej. Domyślałam się co chce zrobić i bardzo tego pragnęłam, jednak coś w środku mnie, podpowiadało, że nie jest to dobry pomysł. Odsunęłam się szybko i posłałam chłopakowi uśmiech.

- Muszę już uciekać. - Rzuciłam, podnosząc się z kanapy. On jedynie westchnął i również wstał.
- Odprowadzę cię.
- Nie trzeba, dam sobie radę. - Uśmiechnęłam się. Zebrałam swoje rzeczy i ruszyłam w stronę drzwi. Odwróciłam się na pięcie chcąc pożegnać się z Liam'em i od razu trafiłam na jego tors. Uniosłam głowę i uśmiechnęłam się. Poczułam jak jego dłonie oplatają moją talię. 

- Do zobaczenia. - Wyszeptał i ucałował mnie w czoło. - Daj mi znać, kiedy dotrzesz do domu. 
- Dobrze. Do zobaczenia. - Poczułam jak od dotyku jego ust moje ciało wypełniają przyjemne ciarki. Musiałam strasznie głupio wyglądać, bo po jego geście mój uśmiech rozszerzył się, a on, widząc moją reakcję, roześmiał się nisko. 

Szłam słabo oświetlonymi ulicami miasta. Uśmiech nie znikał mi z twarzy, a słowa Liam'a z głowy. Może warto w końcu komuś zaufać? Może powinnam dać szansę swojemu sercu, które wciąż podpowiadało mi, że Liam jest najbardziej niesamowitą osobą jaką dotąd spotkałam. 

~*~

Kolejne dni mijały, moje relacje z Liam'em były coraz lepsze. Niestety, kosztem tej poprawy, relacje z Harry'm były coraz gorsze. Nie miałam pojęcia dlaczego tak często wychodził obrażony ze studia. Dlaczego tak rzadko rozmawialiśmy i dlaczego wciąż patrzył na Liam'a zabójczym wzrokiem. Za każdym razem, gdy chciałam go o to zapytać, gdzieś mi uciekał pod coraz głupszymi argumentami. 
Liam za to był coraz cudowniejszym człowiekiem. Zachowywał się jak prawdziwy dżentelmen.  Ann wciąż powtarzała, że zachowujemy się jak para. Za każdym razem kiedy to mówiła, cieszyła się jak głupia i unosiła śmiesznie brwi.


Pewnego leniwego dnia siedziałam sobie przed telewizorem z miską pełną płatków i oglądałam coraz to głupsze programy. Nagle rozdzwonił się mój telefon. Kiedy odebrałam, okazało się, że to Ann. Zanim dowiedziałam się o co chodzi, przegadałyśmy co najmniej godzinę. W końcu okazało się, że zaprasza mnie dzisiejszego wieczoru do siebie na, jak to ona określiła, babski wieczór. Miała mi mnóstwo do opowiedzenia na temat Niall'a i czułam, że bardzo pragnie wyciągnąć ze mnie coś na temat Liam'a. Umówiłyśmy się więc, że późnym popołudniem wpadnę do niej z prowiantem i obgadamy wszystko, na co do tej pory nie miałyśmy czasu. 

-----------------------------------------------------------------------------------

Bardzo przepraszam, że ten rozdział jest taki kiepski. Obiecuję, że w następnym się poprawię! Mam nadzieję, że mi wybaczycie i nie zniechęcicie się. 
Buziaki!

poniedziałek, 26 maja 2014

23.

Wpatrywałam się w jego wyraziste, brązowe oczy, a w środku robiło mi się coraz goręcej. W mojej głowie toczyła się bitwa. Bitwa, którą powoli wygrywało serce. Każda komórka mojego ciała niesamowicie tęskniła za jego bliskością, jego dotykiem i zapachem. Dotykał mojej dłoni opuszkami palców, a moje ciało wypełniały ciarki. Przełknęłam cicho ślinę i odetchnęłam subtelnie. Chwyciłam jego ogromną rękę w swoją. Spojrzał na mnie lekko zdziwiony, ale w jego oczach dojrzałam małe iskierki.

- Liam, ja... - Zaczęłam. Nie miałam pojęcia co tak właściwie mu powiedzieć. Miałam ochotę rzucić się na niego i wbić się w jego usta. Mimo, że tak długo go olewałam, siedząc z nim sam na sam, moja złość momentalnie znikała. Powinnam go przeprosić. Przede wszystkim za swoje tchórzostwo i brak wyjaśnień. Bo przecież to co było między nami do tej pory, to wszystko co się zepsuło. Przecież to moja wina. Tylko i wyłącznie moja. Cholernie bałam się większych wyznań. Dlaczego? Bo nie chciałam go zranić, mówiąc, że
go nie kocham. Mówiąc, że nie wiem o co chodzi i nie potrafię kochać. Ale czy to prawda? Czy ja wciąż nie wiem czym jest miłość? Spojrzałam raz jeszcze w jego twarz. 

Uśmiechał się do mnie subtelnie i nieśmiało przełykał ślinę, czekając na moją odpowiedź. Podniosłam się powoli do pozycji siedzącej i ułożyłam dłoń na jego rozgrzanym, różowym policzku. Przejechałam opuszkiem kciuka po jego skórze, zatrzymując się na pieprzykach, które dodawały mu uroku.

- Przytulisz mnie? - spytałam cicho, nie odrywając wzroku od brązu jego ślepi. Nie musiałam długo czekać na reakcję chłopaka. W następnej chwili czułam jak obejmuje mnie szczelnie. Wtuliłam twarz w jego szyję i subtelnie zaciągnęłam się swoim ulubionym zapachem.

- Czy to znaczy, że wybaczasz? - Wyszeptał do moich włosów.
- To ty powinieneś mi wybaczyć. - Odpowiedziałam cicho, obejmując jego szyję i wplatając palce w jego misternie ułożoną fryzurę. Poczułam jak odetchnął, a mnie w jednym momencie spadł ogromny kamień z serca. Postanowiłam z nim porozmawiać. Powiedzieć mu o co chodzi, dlaczego tak głupio się zachowywałam. Jednak to wszystko później. W tamtym momencie korzystałam z jego bliskości. Z tego, że tak cholernie bezpiecznie czuję się, kiedy mnie obejmuje. Ułożył dłoń na mojej głowie i głaskał mnie powoli, wtulając nos w moje włosy. Niepotrzebne były nam nawet słowa.

- Tęskniłem za tobą. - Rzucił po dłuższej chwili, swoim niskim głosem, wprost do mojego ucha. Ucałował mnie w policzek i odsunął się. Uśmiechnęłam się, a chłopak chwycił moją dłoń. W tym samym momencie do sali wszedł lekarz i uśmiechnął się do nas niewyraźnie. 

- Panno Hopeful, pragnę zamienić z panią parę słów. - zaczął, podchodząc do łóżka. 
- Słucham?
- Przede wszystkim chciałem powiedzieć, że bardzo się cieszę, bo wygląda pani coraz lepiej. - ponownie posłał mi ledwo widoczny uśmiech.
- Również się cieszę. Ale czy mogłabym dowiedzieć się co mi dolega? - odwzajemniłam uśmiech i kiedy zadałam pytanie, poczułam jak Liam porusza się niespokojnie. Spojrzałam na niego pytająco, a on jedynie posłał mi swój uroczy uśmiech. 
- Właśnie o tym chciałem wspomnieć. Zrobiliśmy podstawowe badania i niestety nasze obawy się potwierdziły. Przykro mi, ale podejrzewamy raka płuc. - Rzucił urzędowym tonem, a ja poczułam jak moje serce kurczy się do wielkości ziarenka. Ścisnęłam dłoń chłopaka, a moje ciało oblał "zimny pot". Nie mogłam uwierzyć w to co właśnie usłyszałam. Nie miałam pojęcia w jaki sposób mogłam  zachorować. 

- I stąd moja propozycja, z którą do pani przychodzę. - Kontynuował. - Ponieważ guz nie jest jeszcze tak duży, powinna pani poddać się kompleksowemu leczeniu. - Widziałam jak mężczyzna coś jeszcze mówi, jednak nie słuchałam. Spojrzałam z przerażeniem na Liam'a. Posyłał mi pocieszający i pełen wsparcia uśmiech. Wciąż mocno trzymał moją dłoń, delikatnie muskając jej wierzch kciukiem. 
- A.. kiedy.. kiedy ta terapia miałaby się zacząć i na czym by polegała? - Spytałam po dłuższej chwili milczenia.
- No właśnie. Niestety pierwszy wolny termin jest dopiero za miesiąc. Musi się pani uzbroić w cierpliwość.
 - Że co proszę?! - Liam odezwał się tak głośno, że aż podskoczyłam. - Jak to za miesiąc? Przecież teraz liczy się każda minuta!
- Spokojnie, proszę mi wierzyć, że staramy się..
- To postarajcie się bardziej! - Krzyknął, podnosząc się z krzesła. 
- Liam.. - Rzuciłam cicho, ściskając jego dłoń i dając mu tym do zrozumienia, by się uspokoił. Spojrzał na mnie, a jego twarz momentalnie zmieniła się z wściekłej na pełną czułości. Odetchnął głośno i usiadł na krześle. 
- Może lepiej będzie, jeśli porozmawiamy na osobności. - Stwierdził lekarz, patrząc znacząco na chłopaka.
- Wolałabym, żeby mój przyjaciel został ze mną. - Spojrzałam na mężczyznę. 
- No dobrze. - lekarz wzruszył ramionami i wertując kartki, zaczął opowiadać po kolei na czym miałaby polegać terapia. Później ostrzegł mnie czego mam nie robić, przed czym się chronić i tak dalej. 
- Ponieważ już nic więcej nie możemy zrobić, wypiszemy panią do domu. Jednak dopiero jutro, chciałem osobiście zatrzymać panią na jeszcze jeden, kontrolny dzień. - Rzucił, ruszając w stronę drzwi. Przytaknęłam jedynie głową i już parę sekund później zostałam w sali z Liam'em. 

~*~

Od dwóch dni znów mogłam normalnie żyć. Wypuścili mnie ze szpitala i wróciłam do pracy. Oczywiście w studio nikt nie wiedział o mojej chorobie. Byłam wdzięczna chłopakom, że żaden z nich się nie wygadał. Nie chciałam wzbudzać większego zainteresowania, tak samo jak nie chciałam litości z niczyjej strony. 

Ponieważ tego dnia nie mogłam usiedzieć w domu, a musiałam popracować nad piosenkami dla Chłopców, zabrałam zeszyt pod pachę i wybrałam się nad rzekę. Usiadłam na ławce i kładąc zeszyt na kolana, zmrużyłam oczy i odchyliłam głowę. Wczuwałam się w ciepły wiatr, smagający moje policzki i oddychałam głęboko. Już od paru dni miałam w głowie słowa lekarza. Nie potrafiłam pogodzić się z tym wszystkim. Uchyliłam powieki i bardzo powoli spojrzałam na spokojną taflę rzeki. Zaciągnęłam się nie do końca świeżym powietrzem i otworzyłam zeszyt. Kiedy chwyciłam za długopis do głowy od razy przyszedł mi pomysł na piosenkę. Coraz częściej uwielbiam to z jaką łatwością sensowne słowa przychodzą mi do głowy. 

Właśnie kończyłam zapisywać ostatni wers nowej kandydatki na piosenkę, kiedy usłyszałam dźwięk przychodzącej wiadomości. Wyjęłam telefon z kieszeni i kiedy przeczytałam kto do mnie napisał, na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech.  


"Gdzie jesteś? Chciałem Cię odwiedzić, ale nie zastałem Cię w domu. Wszystko w porządku?"

Pokręciłam głową z uśmiechem. Liam jest naprawdę niesamowitym człowiekiem, w dodatku takim troskliwym. Odpisałam i schowałam telefon do kieszeni. Chwyciłam za zeszyt, jednak jakby w jednym momencie moja wena całkowicie mnie opuściła. Wstałam z ławki i podchodząc bliżej rzeki, usiadłam na betonowym schodkach. Oparłam łokcie o nogi i układając głowę na dłoniach, wpatrywałam się w rumor po drugiej stronie rzeki. Pędzące gdzieś samochody, spacerujący ludzie. Latarnie oświetlające ulice, wiatr smagający moją twarz. Odetchnęłam i uświadomiłam sobie jak bardzo kocham to miasto. Mieszkałam tu od urodzenia, ale jeszcze nigdy tak bardzo nie doceniałam tego miejsca. 
Nagle poczułam znajomy zapach. Powoli odwróciłam głowę, natrafiając tym samym na uśmiechniętą twarz Liam'a. Ucałował mnie w policzek i chwilę później usiadł tuż obok mnie.

- Coś się stało, że tu siedzisz? - Spytał
- Dlaczego miałoby się coś stać? - Uśmiechnęłam się szeroko i chwyciłam za zeszyt, układając go sobie na kolanach. Chłopak wzruszył ramionami i spojrzał na moje kolana. 
- Nowa piosenka? 
- Owszem. Chcesz zobaczyć? - Otworzyłam na odpowiedniej stronie i wręczyłam zeszyt rozentuzjazmowanemu chłopakowi. Przeleciał wzrokiem po tekście, a z każdą sekundą coraz większy uśmiech pojawiał się na jego twarzy. 

- To jest świetne! - Rzucił nagle. 
- Myślisz? Nadaje się?
- Idealnie! - Zaśmiał się, oddając mi zeszyt. - Myślałem, że już żaden twój tekst mnie nie zaskoczy, ale chyba się pomyliłem. Z każdą kolejną piosenką jest coraz lepiej. 
- Przestań, bo wpadnę w samozachwyt. - Pokazałam mu język
- I powinnaś. - Odwzajemnił gest. Pokręciłam głową z rozbawienia i wróciłam wzrokiem na wciąż spokojną taflę rzeki. Liam coś opowiadał, a ja wsłuchiwałam się w jego niesamowity głos, który był dla mnie niczym muzyka. Uśmiechałam się subtelnie, mrużąc oczy. Cholernie się cieszyłam, że się pogodziliśmy. Że w końcu postąpiłam tak jak powinnam i nie mam przez to wyrzutów sumienia. Bo tak naprawdę w jego towarzystwie czułam się najlepiej. Byłabym na siebie niesamowicie zła, gdybym posłuchała swojego "rozumu" zamiast serca. Chłopak zamilkł, a ja spojrzałam na niego kątem oka. Ze skupieniem wpatrywał się w przestrzeń przed sobą. Z każdą sekundą wpatrywania się w jego twarz, czułam jak moje wnętrzności szaleją. Jeszcze nikt nigdy nie pociągał mnie tak mocno, jak on. W tamtym momencie miałam ochotę dotknąć jego policzków wargami i całować każdy skrawek jego twarzy. Zatopić palce w jego ciemnych włosach i zaciągnąć się jego niesamowitym zapachem perfum. 

W końcu naszą cisze przerwało pytanie Liam'a. Tak właśnie zaczęła się nasza zagorzała dyskusja na przeróżne tematy. Dyskusja, która w bardzo krótkim czasie zmieniła się na wygłupy i opowiadanie sobie śmiesznych historii. Chłopak opowiadał mi o tym co chłopaki potrafią odwalić. O tym jak niesamowicie jest, kiedy jadą w jakąś trasę koncertową. Opowiadał co każdy z nich robi, by się odstresować przed koncertem, ile miast i krajów odwiedzili. I właśnie wtedy zapragnęłam chociaż raz zabrać się z nimi w trasę. Jeśli mam niedługo umrzeć, chciałabym spełnić to marzenie. Bo ja tak naprawdę nie miałam innych marzeń. 

Robiło się coraz ciemniej, a co za tym idzie było coraz chłodniej. Z początku nie przejmowałam się tym, że ubrana byłam jedynie w cienką bluzkę. Jednak kiedy zawiał wyjątkowo chłodny wiatr, zatrzęsłam się z zimna. Liam spojrzał na mnie z troską i przysunął się bliżej. Uniósł rękę i spojrzał pytająco. W odpowiedzi posłałam mu jedynie uśmiech, a sekundę później obejmował mnie już ramieniem. Kontynuował swoją opowieść, a ja słuchając go uważnie, ułożyłam głowę na jego ramieniu i zaciągnęłam się jego zapachem. Przysięgam, że w takiej pozycji i właśnie w tamtym miejscu, nad rzeką, mogłabym usnąć czując się całkowicie bezpieczną i co najważniejsze, całkowicie szczęśliwą. Odetchnęłam i złapałam chłopaka za rękę. On ułożył głowę w moich włosach i szeptem kontynuował mówienie. Bawiłam się jego długimi palcami, raz na jakiś czas, przejeżdżając opuszkami palców po wystających na jego dłoni, żyłach. 

- Lex, chciałbym ci coś pokazać. - Rzucił nagle. Podniosłam głowę i spojrzałam na niego pytająco. - Zapraszam cię na herbatę. - Uśmiechnął się tajemniczo. Odwzajemniłam gest i wyprostowałam się. Kiedy się podniósł, wyciągnął rękę w moją stronę i pomógł mi wstać. Zabrałam swój zeszyt i chwytając go pod rękę, ruszyłam z nim w tylko jemu znanym kierunku. Szliśmy powolnym krokiem, wciąż rozmawiając i śmiejąc się. Wtedy właśnie postanowiłam, że to odpowiedni czas na wytłumaczenie chłopakowi dlaczego zachowałam się tak, a nie inaczej. Wtedy właśnie postanowiłam dać nam szansę. 



piątek, 23 maja 2014

22.

~ Anne ~

Nie pamiętam, bym kiedykolwiek miała piękniejszy poranek. Kiedy się obudziłam, ujrzałam piękną, spokojną twarz śpiącego blondyna. Nawet podczas snu, uśmiech nie znikał z jego twarzy. Bardzo powoli i po cichu podniosłam się z łóżka i z szerokim uśmiechem ruszyłam do łazienki.


Całe śniadanie przegadaliśmy i okazało się, że bardzo trudno jest się nam rozstać. Niall całował mnie chyba miliony razy zanim jeszcze przekroczył próg. Nawet, kiedy go przekroczył, musiał pożegnać się "już ostatecznie" co najmniej pięć razy. Ja oczywiście nie miałam nic przeciwko. Uwielbiałam jego usta, zapach i to jakie ciepło bije od jego ciała.

Kiedy zostałam sama, uprzątnęłam cały bałagan jaki został po wielkim śniadaniu i postanowiłam odwiedzić Alex. Musiałam opowiedzieć jej to co zdarzyło się poprzedniego wieczoru. Weszłam do salonu, by zabrać telefon i zauważyłam, że na kanapie wciąż leży bluza chłopaka. Pokręciłam głową z uśmiechem i podchodząc do niej, chwyciłam materiał w ręce i zaciągnęłam się zapachem, z którym pożegnałam się dosłownie kilka minut wcześniej.

Wyszłam z domu i zamknęłam drzwi na klucz. Powolnym, acz radosnym krokiem podążałam do domu przyjaciółki. Uniosłam rękę, by nacisnąć dzwonek, jednak jakaś dziwna siła skierowała ją na klamkę. Nacisnęłam na nią jednak drzwi były zamknięte. Zadzwoniłam więc dzwonkiem. Czekałam ponad minutę, jednak Alex nie otwierała. Zaczęłam przechodzić z nogi na nogę, pukając w drewniane drzwi. Również żadnego odzewu. Byłam zdziwiona, bo wiedziałam, że dziewczyna dziś nie pracuje i raczej miała nigdzie nie wychodzić. Wróciłam do siebie i coś mnie podkusiło, by przejść do Alex skrótem. Przeskoczyłam przez płot, tym razem bez żadnych problemów. Podeszłam do drzwi tarasowych, które okazały się otwarte. Kiedy weszłam, w środku panowałam całkowita cisza. To dziwne, bo przecież Lex potrafiła słuchać muzyki dzień i noc. Wolnym krokiem ruszyłam przed siebie. W salonie, sypialni i łazience jej nie było. Wchodząc do kuchni, poczułam jak moje serce się zatrzymuje.

- Boże, Alex! - Krzyknęłam i podbiegłam do dziewczyny. Leżała na zimnych kuchennych kafelkach, całkowicie nieprzytomna. Z jej czoła leciała stróżka krwi. Nachyliłam policzek do jej ust. Na szczęście oddychała. Słabo, bo słabo, ale zawsze. W pośpiechu wyjęłam telefon i wykręciłam numer na pogotowie. Kiedy się rozłączyłam, uklęknęłam obok dziewczyny i delikatnie podniosłam jej głowę z podłogi, kładąc ją sobie na udach. Wpatrywałam się w jej całkowicie bladą twarz, głaskałam jej włosy, a w duchu modliłam się, by karetka zdążyła przyjechać na czas.

- Alex, nie poddawaj się. Wszystko będzie dobrze. - Powtarzałam jak mantrę. Nagle rozdzwonił się dzwonek do drzwi. Podniosłam się w pośpiechu, kładąc głowę dziewczyny na swoim, uprzednio ułożonym swetrze.

W drzwiach stało dwóch młodych ratowników. Spojrzeli na mnie pytająco, a ja cofnęłam się, by dać im możliwość wejścia. Po drodze do kuchni, opowiedziałam mężczyzną jak ją znalazłam. Dwie minuty później wychodziliśmy już z domu Lex. Zamknęłam drzwi, znalezionym na półce kluczem i pobiegłam za ratownikami i ułożoną na noszach dziewczyną.

- Ann! - Usłyszałam, kiedy dochodziłam do karetki. Odwróciłam się, a moim oczom ukazał się Harry, wysiadający ze swojego białego Mustanga. Podbiegł do mnie przerażony, spoglądając to na mnie, to na zamykające się drzwi karetki.
- Co się stało?! Coś z Alex? - Krzyknął.
- Harry.. - Zaczęłam cicho, jednak przerwałam kiedy usłyszałam odpalanie silnika. Dopiero wtedy zorientowałam się, że nie mam nawet pojęcia do jakiego szpitala zabierają moją przyjaciółkę. Podbiegłam do karetki i stanęłam tuż przed nią. Kierowca spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Podeszłam do niego i już sekundę później wiedziałam gdzie jechać. Podziękowałam mężczyźnie bezgłośnie i podbiegłam do zdezorientowanego Harry'ego. Pociągnęłam go za rękę w stronę jego własnego samochodu.

- Szybko! jedziemy do St. Mary's Hospital! - Krzyknęłam i wsiadłam do środka. Chłopak bez słowa zasiadł na miejscu kierowcy i ruszyliśmy z piskiem opon. Przez całą drogę, która dłużyła mi się w nieskończoność, wpatrywałam się w okno i bawiłam nerwowo palcami.

- Powiesz mi co się stało? - Usłyszałam zniecierpliwiony, zachrypnięty głos chłopaka. Spojrzałam na niego. Odetchnęłam i opowiedziałam w jakim stanie zastałam Alex. Zamiast odpowiedzi poczułam jak przyśpieszamy do granic możliwości. Parę minut później, zatrzymując się w ostatniej chwili, znaleźliśmy się na parkingu szpitala. Wypadłam z auta i od razu skierowałam się do wejścia, kompletnie zapominając o Harry'm. Stanęłam przy recepcji, a sekundę później to samo zrobił chłopak.Parę minut później staliśmy przed salą, gdzie lekarze starali się pomóc Alex.

Przechodziłam z nogi na nogę, wciąż wpatrując się białe drzwi do sali. Harry chodził w tą i z powrotem ,mamrocząc coś pod nosem i również spoglądając na drzwi. Po parunastu minutach, który były dla nas obojga katorgą, z pokoju wyszło dwóch lekarzy. Od razu do nich podbiegliśmy, wypytując o stan Alex.

- Przykro mi, ale na ten moment nie możemy nic konkretniejszego powiedzieć. - Stwierdził wyższy mężczyzna.
- Ale jak się teraz czuje? Wyzdrowieje? Co jej się tak właściwie stało? - Wypytywał coraz bardziej zniecierpliwiony Harry.
- Zrobiliśmy co tylko mogliśmy. Pacjentka musi odpoczywać. Zrobimy kilka badań, bo podejrzewamy coś poważniejszego i..
- Jak coś poważniejszego?! - Krzyknął chłopak, a wszyscy obecni na korytarzu spojrzeli w naszą stronę. 
- Nie chcemy spekulować. - Włączył się drugi, do tej pory milczący mężczyzna - Proszę się uspokoić. Opanowaliśmy sytuację.
- Możemy do niej wejść? - Spytałam nagle.
- Proszę dać jej trochę czasu na odpoczynek. - Przytaknęłam głową i chwyciłam Harry'ego za rękę. Lekarze pożegnali się z nami i odeszli, zawzięcie o czymś dyskutując. Usiedliśmy wraz z chłopakiem na pobliskich krzesłach i w tym samym momencie odetchnęliśmy.

- Trzeba zadzwonić do chłopaków.. - Stwierdziłam po paru milczących minutach. Harry nawet się nie odezwał. Wciąż wpatrywał się w zamknięte drzwi, prowadzące do Alex. Wyjęłam z kieszeni telefon i wybrałam numer do Niall'a. Pół godziny później na białym korytarzu pojawiła się czwórka zdenerwowanych chłopaków. W jednej sekundzie podbiegł do mnie Liam, za nim Horan, Zayn i Louis.

- Co z nią?! Co się stało?! - Mówił zdenerwowany, łapiąc mnie za ramiona.
- Jeszcze nic nie wiadomo. Lekarze nic nam nie wytłumaczyli.. - Mówiłam spoglądając to na niego, to na Niall'a. 
- To śmieszne! Jak oni mogą niczego nie wiedzieć! - Krzyknął Liam i złapał się za głowę.
- Spokojnie Payne. - Rzucił cicho blondyn, klepiąc przyjaciela po ramieniu. Całą szóstką zasiedliśmy na krzesłach i opowiedziałam chłopakom co się stało i w jakim stanie zastałam Lex. 

W szpitalu siedzieliśmy do późnego wieczora. Z niewiadomych nam powodów, nie wpuszczono nas ani razu do Alex. Harry na zmianę, albo był załamany, albo wkurzony i walił pięściami we wszystko co napotkał na swojej drodze. Liam siedział w jednym miejscu od paru godzin i praktycznie bez mrugnięcia, wpatrywał się w drzwi do sali, gdzie znajdowała się dziewczyna. Horan zaopatrzył nas w coś do jedzenia i picia. Byłam w szoku, kiedy Louis przez cały dzień nie opowiedział żadnego dowcipu ani nie wydurniał się. Ja siedziałam obok Liam'a i dłubałam w talerzu, który przyniósł mi Niall. Wciąż jednak czułam na sobie czyjś wzrok. Myślałam, że to blondyn i spojrzałam na niego z uśmiechem. Pomyliłam się jednak, bo zajęty był swoim daniem. Subtelnie odwróciłam się w drugą stronę i zdziwiłam się, kiedy wzrokiem spotkałam się z wzrokiem Zayn'a. Byłam pewna, że zaraz się odwróci, że zrobi mu się głupio. On jednak nawet nie mrugnął, wywiercając mi dziurę w mózgu i rozbierając, docierając do samego serca. Poczułam jak robię się czerwona i szybko odwróciłam głowę. 

Późnym wieczorem wygoniono nas do domów. Umówiliśmy się na następny dzień czuwania w szpitalu. Na szczęście chłopcy mieli wolne. Pożegnałam się z nimi i Niall odwiózł mnie do domu. 



Staliśmy właśnie przy łóżku Alex. Ona wciąż spała. Dla mnie było to trochę dziwne, ale lekarze zapewniali, że to bardzo dobrze. Że powinna jak najwięcej odpoczywać. Po dwóch godzinach znudziło nam się bezczynne stanie. Louis i Zayn skombinowali skądś krzesła i rozsiedliśmy się wokół Alex. Rozmawialiśmy po cichu, raz na jakiś czas zerkając na dziewczynę. Liam oczywiście siedział bez słowa i trzymając ją za dłoń, wpatrywał się w jej śpiącą twarz. Harry wydawał się lekko zdenerwowany tą sytuacją i choć widać było po jego twarzy, że ledwo powstrzymuje się od odwalenia czegoś głupiego, pozostał przy Lex, ukradkowo dotykając jej reki. Nie miałam pojęcia o co chodzi, nie chciałam wnikać. Wydawało mi się to jednak bardzo podejrzane. W pewnym momencie do sali wszedł lekarz prowadzący. Wszyscy jak na komendę podnieśliśmy się z krzeseł i spojrzeliśmy na mężczyznę, przeglądającego jakieś kartki. 

- Witam państwa. - Zaczął z delikatnym uśmiechem - Rozumiem, że wszyscy jesteście przyjaciółmi? 
- Tak. - Rzucił szybko Harry.
- No dobrze więc. W końcu mogę państwa oświecić. Mam tutaj wyniki badań. - Uniósł plik kartek, które trzymał. 
- I co jej jest? - Spytał Liam
- Od razu mówię, że to tylko nasze podejrzenia. Nie jesteśmy w stanie określić na sto procent, z dnia na dzień, czy..
- No co jej jest! - Krzyknął zniecierpliwiony Harry. Wszyscy spojrzeliśmy na niego ze zdziwieniem, jednak szybko powróciliśmy wzrokiem do lekarza.
- Na początku myśleliśmy, że panna Alex poroniła.. - Przez chwilę miałam wrażenie jakbym ogłuchła. Widziałam jak mężczyzna porusza ustami, jednak nie słyszałam jego słów. Spojrzałam na Liam'a. Jego twarz zlewała się teraz z bielą ściany, przy której stał. Wpatrywał się to na mężczyznę, to na Lex z lekko uchylonymi wargami. 

- Jednak to nie to. Miała bardzo podobne objawy.- Usłyszałam.
- Ale czy ona...- Zaczął Liam
- Nie, nie jest w ciąży. 
- No to o co chodzi? - Dopytywał zniecierpliwiony blondyn.
- Podejrzewamy raka płuc. - Zakryłam usta dłonią, czując jak od tych dwóch słów do moich oczu napływają łzy. Liam opadł na krzesło i spojrzał na Lex. Harry zacisnął pięści i wargi. Niall objął mnie ramieniem, ale słyszałam jak ciężko oddycha. Louis kręcił głową z niedowierzaniem, a Zayn zrobił przerażoną minę. Żadne z nas nie potrafiło dopuścić do siebie tej informacji. Przecież to niemożliwe. W jaki niby sposób do cholery?!

~*~

Kiedy otworzyłam powieki, poczułam okropny, przeszywający ból głowy. Zmrużyłam je szybko i złapałam się za głowę. W tym właśnie momencie poczułam, że mam coś na ręce. Otworzyłam ponownie oczy, lustrując wenflon wbity w moją dłoń. Zacisnęłam wargi, dotykając go badawczo.

- Dzień dobry śpiochu. - Usłyszałam znajomy głos i spojrzałam w stronę, z której dochodził. Ann i Niall siedzieli tuż przy moim łóżku i uśmiechali się do mnie niewyraźnie. 
- Gdzie ja jestem? Co się właściwie stało?
- Zasłabłaś. Całe szczęście, Ann zdecydowała się cię odwiedzić. - Wyjaśnił blondyn, nachylając się nade mną i całując mnie w policzek.
- A to za co? - zdziwiłam się.
- Na dzień dobry. - Stwierdził, opadając na krzesło z uśmiechem. Jednak ten uśmiech był inny niż wszystkie. Bardziej sztuczny, wymuszony. Spojrzałam pytająco na dziewczynę. Uśmiechała się do mnie w ten sam sposób.
- Co się stało? - Spytałam po chwili milczenia. Popatrzyli na siebie, nie odpowiadając mi nawet. Rozejrzałam się po sali, a to co zobaczyłam w oddali sprawiło, że moje serce przez chwilę zabiło mocniej.

- Co on tu robi?! - Spytałam stanowczym głosem, wskazując na fotel pod oknem, na którym spał Liam. 
- Lex, powinniście pogadać. - Rzucił Niall.
- Nie mamy o czym. Nie chcę go tu. - Stwierdziłam, kładąc się z powrotem na poduszce.
- Alex, on przesiedział przy tobie całą noc. Nawet na moment nie zmrużył oka..- Ann spojrzała na mnie błagalnie. 
- I nie wiem po co. Nie chcę go widzieć, ani z nim gadać. Nic się nie zmieniło. 
- Wybacz siostra, że to powiem, ale zachowujesz się jak totalna gówniara. - Rzucił nagle Horan. Spojrzałam na niego, unosząc brew ze zdziwienia. - Jesteście dorośli. Najwyższa pora wyjaśnić sobie wszystko w cztery oczy. Chodź. - Zwrócił się do Ann, chwytając ją za rękę i podążając w stronę śpiącego przyjaciela. Nachylił się nad nim i szturchnął go w ramię. Sekundę później Liam patrzył na przyjaciela zaspanymi oczami. Blondyn wskazał znacząco głową w moją stronę.

- Wiesz co masz robić. - Rzucił do chłopaka i wraz z Ann, wyszli z sali. Kiedy Liam na mnie spojrzał, szybko odwróciłam wzrok i zacisnęłam pięści. W głowie miałam plątaninę myśli. Z jednej strony pragnęłam na niego patrzeć, tęskniłam za jego głosem i tym w jaki sposób na mnie patrzył. Z drugiej jednak strony, coś wewnątrz mnie podpowiadało mi, że nie mogę tak szybko odpuścić i ulec. Tym bardziej, że jego słowa naprawdę mnie zabolały. 

- Lex? - Usłyszałam jego niski głos, przez co całe moje ciało wypełniły ciarki. 
- Po co..
- Proszę cię, daj mi szansę na powiedzenie czegokolwiek zanim znowu mnie wyrzucisz. - Przerwał mi, a ja kątem oka widziałam jak jego dłoń powoli zbliża się do mojej. Szybko zabrałam swoją i spojrzałam na chłopaka. I to był błąd, bo widząc jego smutne, wielkie, brązowe oczy, moje serce powolutku kruszyło się na maleńkie kawałeczki. 
- Dobrze. - Rzuciłam cicho, ponownie odwracając wzrok i mrużąc oczy. 
- Chciałbym cię przede wszystkim przeprosić za to co powiedziałem. - Zaczął cicho - Musisz wiedzieć, że ja wcale tak nie myślę. Wcale nie żałuję, że cię poznałem. Wręcz przeciwnie. Dziękuję losowi, że dał mi spotkać tak niesamowitą dziewczynę. Nie mam pojęcia dlaczego uciekłaś, kiedy chciałem ci powiedzieć..
- Liam. - Rzuciłam, patrząc na niego znacząco i kręcąc głową. - Proszę cię, nie mów tego.
- Ale dlaczego? Boisz się mnie? Boisz się tego? - Spojrzał na mnie, a ja czułam jak wywierca mi swoim wzrokiem dziurę w głowie.
- Nie chcę o tym gadać.
- Jak nie teraz to kiedy? - Rzucił trochę bardziej stanowczym tonem. - Przecież unikanie mnie, unikanie tematu nic nie da. Oboje się z tym męczymy.. Lex.. - Moje imię wypowiedział wyjątkowo cicho. Przysunął dłoń do mojej i opuszkami palców przejechał po mojej skórze. 
- Alex, wybaczysz mi? - Spytał, a ja spojrzałam prosto w jego czekoladowe oczy. Czułam jak moje serce bije szybciej i jak robi mi się gorąco.